Zaloguj się Załóż konto

Tłumacz vs. biuro tłumaczeń

Artykuł

Z własnego doświadczenia oraz z relacji koleżanek i kolegów po fachu wiem, że współpraca pomiędzy tłumaczami a tzw. dostawcami usług tłumaczeniowych nie zawsze układa się idealnie. Począwszy od stawek, poprzez kwestie dotyczące narzędzi CAT, aż po kontrowersje związane z jakością tłumaczenia - potencjalnych punktów spornych z pewnością nie brakuje. Czy istnieje sposób, aby ich uniknąć?

Pod koniec zeszłego roku miałam okazję wziąć udział w niezwykle ciekawej konferencji zorganizowanej przez wiedeńskie stowarzyszenie tłumaczy ustnych i pisemnych „Universitas”. Temat od razu przykuł moją uwagę - współpraca pomiędzy tłumaczami pracującymi zdalnie a biurami tłumaczeń.

Główną część spotkania stanowił wykład pana Miklósa Bána, przewodniczącego stowarzyszenia „Proford”, które zrzesza dostawców usług językowych na terenie Węgier. Wystąpienie w dużej mierze dotyczyło dokumentu, który udało się opracować przy współpracy „Profordu” oraz węgierskiego stowarzyszenia tłumaczy pisemnych i ustnych. Dokument ten to swego rodzaju porozumienie pomiędzy tłumaczami-freelancerami a biurami tłumaczeń - oprócz listy definicji terminów takich jak tłumaczenie, pamięć tłumaczeniowa czy korekta, obejmuje ustalenia dotyczące zleceń tłumaczeniowych, jakości tłumaczenia, zaplecza technicznego, płatności oraz zamówień publicznych.

Nie chciałabym szczegółowo omawiać tutaj treści tego dokumentu (choć zachęcam do jego przeczytania: http://proford.hu/en/professional-materials/3/) ani też dokonywać jego oceny. Chciałabym natomiast wymienić kilka kwestii poruszonych przez pana Bána, które zwróciły moją szczególną uwagę, a także wywołały ożywioną dyskusję wśród uczestników konferencji.

Jedną z takich kwestii były oczywiście płatności. Obecni na spotkaniu właściciele biur tłumaczeń wyjaśniali, że stawki proponowane przez dostawców usług językowych muszą być niższe niż te oferowane przez klientów bezpośrednich. Biura tłumaczeń zajmują się bowiem nie tylko pozyskiwaniem klientów, ale również zapewniają materiały referencyjne, pamięci tłumaczeniowe, a także korektę tekstu. Równocześnie dało się słyszeć wzburzone głosy tłumaczy, którzy stawki oferowane przez niektóre biura tłumaczeń nazwali finansowym wyzyskiem. Niektórzy opowiedzieli się za wprowadzeniem stawek minimalnych, których powinni przestrzegać wszyscy dostawcy usług tłumaczeniowych.

Kolejnym kontrowersyjnym tematem były narzędzia CAT, a konkretnie kwestie związane z pamięcią tłumaczeń: kto jest jej właścicielem - tłumacz czy biuro? Poza tym padło pytanie, czy sprawiedliwe jest wypłacanie 50% stawki za słowa, które się powtarzają. Mowa była także o dokumentach poświadczających kwalifikacje tłumacza. W porozumieniu, któremu poświęcony był wykład, konkretnie zaznaczono, że dostawca usług tłumaczeniowych nie może przekazywać m.in. życiorysów tłumaczy, z którymi współpracuje, osobom trzecim bez zgody tłumacza. Wydaje się to oczywiste, ale niestety nie zawsze jest normą. Prelegent poruszył także temat studentów kierunków tłumaczeniowych, którzy powinni mieć możliwość odbywania praktyk translatorycznych w biurach tłumaczeniowych na godziwych warunkach.

Przysłuchując się wykładowi, zastanawiałam się, które z omawianych problemów dotyczą także polskiego rynku tłumaczeniowego, a także czy porozumienie, o którym opowiadał Węgier, jest rzeczywiście w stanie usprawnić współpracę między tłumaczami a biurami tłumaczeń. Jestem ciekawa, jakie jest Wasze zdanie na ten temat - z jakimi problemami Wy sami spotykacie się w pracy z dostawcami usług tłumaczeniowych? Co sądzicie o pomyśle regulacji współpracy tłumaczy i biur za pomocą oficjalnego porozumienia? Zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami.

Autorka: Patrycja Maciejewska

***
Nie masz jeszcze konta w naszym serwisie?
Załóż je za darmo i dodaj swoją ofertę tłumaczeń.

Administrator
Autor:
Dodaj swój komentarz